Menu główne
start
kalendarium
terapeuci
o ustawieniach
artykuły
inspiracje
do posłuchania
zaprzyjaźnione
Facebook





 

 
o rozstaniu w związku

end love.jpg

Nasze związki partnerskie istnieją w ruchu. Utrzymanie i rozwijanie związku w kochającej się parze jest jednym z najwspanialszych a jednocześnie najbardziej wymagających ludzkich przedsięwzięć.

 

Zawsze warto budować i utrzymywać układ mający potencjał rozwoju.

Bywa jednak, że nadchodzi moment gdy pomiędzy ludźmi jest już zbyt mało tego co istotne, lub też wydarzyło się zbyt wiele… i para tego nie może udźwignąć. I choć to zawsze bolesne los pary oraz ruch wewnętrzny  każdego z partnerów  prowadzą ku rozstaniu. Szczególnie jest to bolesne gdy owocem nadwyrężonej teraz miłości są dzieci.

 

TO BOLI

Rozstaniu zawsze towarzyszy ból. Jeżeli związek był ważny, a każdy, w którym jest miłość  ważnym jest – wówczas koniec boli.

Ból nie pasuje do współczesnej wizji człowieka szczęśliwego i dobrze radzącego sobie z rzeczywistością. Złość – owszem, na nią mamy większe wewnętrzne przyzwolenie. Łatwiej nam produkować pod adresem byłego partnera wymyślne epitety pogardy lub wściekłości niż doświadczyć smutku i poczucia utraty. Złość też ma swoje miejsce, gdy zostaliśmy skrzywdzeni, jest ona wówczas pierwszą, naturalną reakcją. Warto jednak popatrzeć głębiej, co jest pod złością.  Pod zaciśniętymi ze złości zębami, pod wyższością lub uśmiechniętą na zewnątrz obojętnością często chowa się niewypowiedziany smutek.

Smutek jest naszym naturalnym towarzyszem gdy coś tracimy. To co istnieje domaga się prawa głosu. We wszechświecie nic nie ginie. Odrzucony smutek siedzi w kącie naszej duszy i blokuje dalsze kroki. Choćby te do kolejnego udanego związku. Smutek domaga się by popatrzeć w oczy byłego partnera i powiedzieć z głębi serca, często ze łzami w oczach; „TO BOLAŁO”, lub „SZKODA…”.

 

MASZ MIEJSCE W MOIM SERCU

Dopuszczony do uczuć i wypowiedziany ból otwiera serce. Często na tyle, że po chwili można powiedzieć „to co było dobre pomiędzy nami zachowam w sercu”, „biorę moją część odpowiedzialności za to, że nam nie wyszło, twoją zostawiam przy tobie”, „masz w moim sercu miejsce jako mój dawny (pierwszy) partner”.

Słowa wypowiedziane w zgodzie z sercem i duszą „czyszczą” pole pomiędzy ludźmi.

Czujemy dużą ulgę, lekkość i szczęście (w nieszczęściu), gdy uda się nam dobrze rozstać.

 

Gdy mówimy : „dla  mnie już nie istniejesz”, „czas z tobą wykreślam z życia, to był czas stracony” wówczas wcale nie jest nam łatwiej pozostawić związek za sobą. Dobremu rozstaniu sprzyja, gdy uznamy ważność więzi pomiędzy nami i fakt, że jakkolwiek kończy  się nasz związek partnerski, nasze drogi się rozchodzą, „puszczamy się wolno”, niemniej pewien rodzaj połączenia w duszy pozostanie, pozostanie miejsce w sercu dla tej konkretnej osoby. Szczególnie wówczas, gdy nasza miłość połączyła się z życiem i na świat przyszło wspólne dziecko.

 

MY SIę ROZSTAJEMY, DZIECKO POZOSTAJE.

Powstanie dziecka przekracza naszą możliwość pojęcia. Akt powstania możemy opisywać uwznioślonym językiem duchowym, możemy biologicznym czy psychologicznym, i tak nie pojmiemy… przerasta nas to, jest od nas dużo, dużo większe.

Na tą wielkość nie wpływa fakt, czy dziecko powstało wymarzone przez rodziców po wielu latach starań, czy narodziło się po nagłym porywie serc i ciał. To co ludzkie nic nie dodaje i nie ujmuje tej wielkości.

Bert Hellinger opisując  nasz początek życia mówi, że rodzice są "wzięci na służbę", "porwani i pochwyceni " przez potężny ruch wymykający się ich kontroli. Rodzice zauważający tą wielkość dają dziecku najlepsze z możliwych wyposażenie na życie.

Nie chodzi tu o przesadzone niekiedy w dzisiejszych czasach apoteozowanie i idealizowanie dzieci. Chodzi o spojrzenie mówiące, że istnienie dziecka jest czymś najbardziej naturalnym, a jednocześnie niepojętym i wykraczającym poza rodziców.

Dla dziecka ważne jest też zdanie rodziców „ty jesteś tym najlepszym co zrobiliśmy, jesteś dzieckiem naszej miłości”.

Podczas ostatniego seminarium Gerhard Walper przypomniał obraz podany przez Berta Hellingera; "wyobraź sobie, że w każdym z nas dopóki żyjemy, dopóki funkcjonuje nasza fizjologia, w każdej komórce naszego ciała żyje nadal miłość naszych rodziców". Piękny obraz, prawda?  

Gerharda Walpera ktoś zapytał; "co można powiedzieć dziecku powstałemu na skutek gwałtu?". G. Walper przywołał przykład z praktyki swojego kolegi; jednym z możliwych rozwiązań jest, gdy powie się wewnętrznie do ojca dziecka "twój popęd przynajmniej teraz przyniósł błogosławieństwo".    

Poczucie, że dziecko jest owocem miłości jest szczególnie istotne gdy rodzice się rozstają.

Dla dziecka rozstanie rodziców zawsze jest bólem i ważne jest, by to cierpienie, podobnie jak cierpienie dorosłych mogło  wybrzmieć, by go nie zagłuszać. Być przy dziecku z miłością i uznawać jego uczucia, takie jakie się pojawiają.  Czasem w trosce o dziecko robimy wszystko by nie nie odczuło smutku. Gdy się pozwoli na uczucia, wówczas naturalnie przechodzą, mijają. 

Równie istotne dla dziecka jest by w tej całej trudnej sytuacji mogło pozostać dzieckiem, by nie czuło "dorosłej" odpowiedzialności za to, co się wydarza, nie miało potrzeby "stwania po czyjejś stronie" lub odczucia, że coś wydarza się przez niego (rodzice pewnie się rozstają, bo byłem niegrzeczny).

Rodzice umożliwiają dziecku pozostanie dzieckiem, gdy sami biorą na siebie swoje rozstanie, mówią dziecku „to co między nami, nasze sprawy partnerskie załatwimy sami, ty jesteś tylko dzieckiem”. Rodzicami pozostaną na zawsze, bez względu na los swojego związku partnerskiego.


Przy rozstaniu ważne są wypowiadane słowa, a najważniejsze jest głębokie odczucie. Wiadomo, że listy te niewysłane też są czytane przed odbiorców…

 

 Agnieszka Gąsierkiewicz, sierpień 2010

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
© 2017 Ustawienia Hellingerowskie
Joomla! is Free Software released under the GNU/GPL License.
Opieka: crazyIT - strony internetowe Bydgoszcz