Menu główne
start
kalendarium
terapeuci
o ustawieniach
artykuły
inspiracje
do posłuchania
zaprzyjaźnione
Facebook





 

 
Matka

996919_tenderness.jpgPierwszy docierając do nas głos, słyszany z przestrzeni doświadczanej jeszcze przed narodzinami, pierwszy dotyk, pierwszy zapach i tak bardzo ważne pierwsze spojrzenie.

Potem zwykle pierwsze samodzielnie wypowiedziane słowo – MAMA.

I historia, która towarzyszy nam do końca życia, relacja, która nigdy się nie kończy i od której tyle w naszym życiu zależy. Jest w każdej komórce naszego ciała… czy to nie zadziwiające, gdy uświadomimy sobie, że każdy najmniejszy element naszego ciała powstał pierwotnie z komórki naszej mamy i naszego taty,  nawet jeśli komórki zdążyły się w naszym ciele wymienić – to w swoim DNA mają nadal pamięć o naszych rodzicach.… rodzice towarzyszą nam nieustannie. Są obecni w ciele, ale czy są obecni w sercach?

Czy matka musi mieć miejsce w naszym sercu? Co się dzieje, gdy go nie ma?

Czy może mieć za dużo miejsca, tak, że nie starczy już dla kogoś innego?

Ostatnie pytanie przywodzi na myśl, tych, którzy tak jakby „utknęli” w relacji z matką. Pamiętam około 40 letniego mężczyznę, który nie mógł wejść w dłuższy związek z żadną ze swoich przyjaciółek, ponieważ nie był „do dyspozycji” żadnej z kobiet, on należał do swojej mamy, od której co prawda wyprowadził się kilka lat temu, niemniej codziennie przychodził do niej, choćby  na obiad... Na myśl przychodzi mi też kobieta, która w dojrzałym wieku mieszkała z matką pozostając z nią we wspólnym bólu, zarówno dotyczącym duszy jak i dręczących obie kobiety dolegliwości w ciele.

Za takimi historiami stoi wielka miłość dziecka do matki. Miłość tak wielka, jak wielkie są dla dziecka buty rodzica, w których próbuje jako dwulatek paradować. Za duża. Z całego serca chce się powędrować w tych butach, niestety daleko się nie zajdzie…  W wielkich butach chodzą Ci, którzy mają poczucie, że mogą ulżyć swoim matkom, coś dla nich zrobić,  zrekompensować im jakiś brak. Ulgę przynosi wówczas świadomość, że to, co należy do matki, jest znacznie większe od nas, „nic nam” do osobistych historii mamy, do jej szczególnego, nawet bardzo trudnego losu. To, co możemy amie podarować, jest zawsze dużo mniejsze od tego, co od niej dostaliśmy. Staje się to szczególnie wyraźne, gdy popatrzymy na to, co najistotniejsze w darze od matki, czyli na życie. Czymże możemy to wyrównać? Wobec matki pozostajemy zawsze dzieckiem, przy niej jesteśmy tym „mniejszym”. Nie mamy prawa, nawet w naszej największej miłości, zmieniać tej proporcji. Gdy zachowamy swoją „mniejszą” pozycję przy matce, ona sama na tym zyskuje siłę. Jest to jedna z tych rezygnacji, która przynosi ulgę i wszyscy przy niej wzrastają.

Wiele osób ma odwrotną (przynajmniej pozornie) sytuację wewnętrzną – czują, że w ich sercu trudno o miejsce dla matki. Jest miejsce na żal, pretensję, poczucie, że było „za mało” lub „nie tak”. Czują jakby nie mieli nici połączenia z matką.

Nić ta istnieje potencjalnie w każdym z nas, nawet u osób, które były oddane przez matki zaraz po urodzeniu lub bardzo wcześnie w ich życiu wydarzyło się coś, co zerwało połączenie z matką. Zerwanie może nastąpić z powodu stanu wewnętrznego matki, jej trudność w byciu  dla dziecka, niekiedy w efekcie wydarzenia losowego, na przykład konieczności pobytu dziecka w szpitalu. Możliwość odzyskanie tej zerwanej nici, stworzenia połączenia  z matką jest najcenniejszym skarbem jaki możemy zyskać. Najcenniejszym, ponieważ jest to nić łącząca nas z Życiem, z nurtem, od którego wszystko pochodzi i ma swój początek. Będąc połączeni z matką, jesteśmy połączeni z większą „prasiłą”, w sobie odnajdujemy zasoby do miłości, do pracy, do sukcesu…możemy przyjaźnie patrzeć na życie, z wszystkim co ona nam przynosi.       

                                                   w Dniu Matki 2011, Agnieszka Gąsierkiewicz      

   

 

Modlitwa o poranku życia 

1350860_hand-in-hand.jpg

Kochana Mamo,

przyjmuję od Ciebie wszystko w całości,

razem z tym, co do tego należy

przyjmuje za cenę, którą Ty musiałaś zapłacić

i którą ja mam do zapłacenia.

Zrobię coś z tego. Uczynię z Twojego daru wartość ku Twojej radości (i na Twoją pamiątkę).

To nie powinno pójść na marne.

Zachowam to z szacunkiem i  na długo,

a jeśli będzie mi wolno, przekażę to dalej, tak jak Ty.

Przyjmuję Cię jako matkę,

a Ty możesz mnie mieć jako Twoje dziecko

(jako Twojego syna, jako Twoją córkę).

Tylko Ty jesteś dla mnie właściwą matka,

a ja jestem dla Ciebie właściwym dzieckiem.

Ty jesteś duża, ja jestem mała/mały.

Ty dajesz, ja biorę.

Kochana Mamo!

Cieszę się, że akurat wzięłaś Tatę.

Wy jesteście dla mnie tymi właściwymi. Tylko Wy.

           

 

                                                                                                          Bert Hellinger

 

 

 

 
następny artykuł »
© 2017 Ustawienia Hellingerowskie
Joomla! is Free Software released under the GNU/GPL License.
Opieka: crazyIT - strony internetowe Bydgoszcz