start arrow inspiracje arrow wieczór przed dniem matki; osobiście i nie idealnie.  
 
Menu główne
start
kalendarium
terapeuci
o ustawieniach
artykuły
inspiracje
do posłuchania
zaprzyjaźnione
Facebook





 

 
wieczór przed dniem matki; osobiście i nie idealnie.

z dziecmi.jpgJeremi ma półtora roku, marudzi, bo jest śpiący.

-Dzieciaki, wyskakujcie z wanny, szorujcie zęby i do łóżeczek, kiedy uśpię Jermaka przyjdę wam poczytać na dobranoc.

No tak… ostatnimi dniami ciągle mnie tu nie ma, biegam gdzieś, pracuję intensywnie. Jeremi moje „nie-bycie” nadrabia wieczornym i nocnym przyssaniem.Ciamka mleko,  łapką cały czas sprawdza czy jestem. Śpij, już śpij mój malutki

im bardziej wewnętrznie „ponaglam go”do zaśnięcia, tym intensywniej gładzi mnie rączką. Zapowiada się nam dłuższe poleżenie. Może jednak zaśnie, wygląda, że już tuż, tuż…

- Mamo, poczytasz nam już...? – Michał cichutko pyta zza zamkniętych drzwi. Robi to delikatnie, z całym urokiem 6-cio letniego chłopca. Ma prawo… przecież obiecałam, wie że zwykle ja albo Rysiek im czytamy.

- Michaś, przyjdę do was jak tylko uśpię Jermaka, kładź się do łóżeczka.

mówię jak najciszej potrafię… starania na nic, Jeremi już na dobre otworzył oczy, wierzga nogami i popłakuje.

Madzi i Julce jest wesoło, rozchichotały się na całego w wannie, z sąsiadującej z sypialnią Jeremiego łazienki dobiegają głośne śmiechy.

Wstaję, bo uśpienie Jeremiego w tych warunkach byłoby cudem.

 - dziewczyny, wiecie, że usypiam małego, uciszcie się już, wychodźcie z wanny i myk do łóżek.

Idę pocałować na dobranoc Michała. Spojrzenie na pokój z porozrzucanymi na podłodze ścinkami kolorowego papieru wymieszanego z rozmaitymi zabawkami  podnosi poziom mojej adrenaliny pewnie nie gorzej niż trening na siłowni. Przypominam sobie sprzed godziny moje dopytywanie, czy na pewno posprzątali pokój z zabawkami. Nie sprawdziłam, bo coś „na cito” pisałam w komputerze. Jeremi wyje już na całego.

- dzieciaki, natychmiast zbieracie te śmieci z podłogi. Michał czy ty umyłeś zęby? Prosiłam Cię przecież kila razy… Ton mojego głosu jest daleki od spokojnej kołysanki.

 

Akcja rozwija się. Nie da się ukryć, do kitu ten wieczór. Jaki wieczór? już prawie 10.00.

Na szczęście wraca Rysiek, bierze na ręce Jeremiego, ja robię sobie melisę, dzieciaki powoli zasypiają, Jeremi też, może melisa już  jest w mleku…

 

Są takie momenty jak ten wieczór,  kiedy wydaje mi się, że jestem kompletnie beznadziejną matką. Przecież znam zasady, wiem jak się powinno… z miłością i konsekwentnie… z porządkami w pokoju, z tłumaczeniem, wiem jak książkowo usypiać dzieci, nawet prowadziłam warsztat z technik relaksacyjnych dla dzieci…. wiem sporo.

 

Już prawie północ, Rysiek ma nawał pracy, siedzi przy komputerze, przychodzi zrobić sobie herbatę.

- Wiesz, tak dziś na nich niepotrzebnie wieczorem nakrzyczałam. Na dodatek wiem, że Julka kupiła mi za uzbierane z komunii pieniądze perfumy. W ostatecznej złości powiedziałam im, że jak nie zrobią tego porządku w pokoju, to nic od nich nie chcę na dzień mamy.

 Dobrze, że z Ryśkiem stany wewnętrzne uzupełniają się nam i zwykle potrafimy sobie nawzajem rzucić deskę ratunkową.

Rysiek lubi mocną herbatę i lubi gdy jest jej dużo.Wkłada świeczkę do podgrzewacza, wtedy herbata lepiej się parzy…

-Pamiętasz kochanie jak Brink mówił na temat idealnych rodziców; gdyby tacy istnieli w naturze, to byliby czymś najkoszmarniejszym. Podobnie z terapeutami.

Chcesz Aguś herbaty?

 

Julka rano po otwarciu oczu przybiega do naszej sypialni. W jej pytaniu jest prośba i uśmiech przewidujący, że wszystko dobrze się skończy.

- mamuś, czy na pewno nadal nic od nas nie chcesz na dzień mamy?

 

 Agnieszka Gąsierkiewicz, maj 2010

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
© 2017 Ustawienia Hellingerowskie
Joomla! is Free Software released under the GNU/GPL License.
Opieka: crazyIT - strony internetowe Bydgoszcz