start arrow inspiracje arrow pochylając się przed zmarłymi, kwiecień 2010  
 
Menu główne
start
kalendarium
terapeuci
o ustawieniach
artykuły
inspiracje
do posłuchania
zaprzyjaźnione
Facebook





 

 
pochylając się przed zmarłymi, kwiecień 2010

zaloba1.jpg[…] W ten sposób śmierć zabiera nas z powrotem do praźródła, z którego życie wypływa i do którego powraca.

Praźródło trwa dla nas tak długo, jak długo żyjemy. W nim ma ostoję wszystko, co jest dla nas w życiu możliwe i  co się w naszym życiu dzieje, a co potem przemija. Kto na powrót zanurza się w praźródle, ten niczego nie może stracić. Kto żyje dłużej niż inni, ten nie odnosi większej korzyści. Tak więc ten, kto żyje zakorzeniony jest w praźródle, jest jednią z początkiem i z końcem. Tworzy tę jednię z tymi, którzy byli, z tymi, którzy są, i z tymi, którzy przyjdą. Rzeczy minione i przyszłe skupiają się w jego życiu, tak jak spoczywają i trwają skupione w praźródle.

Praźródło jako początek i koniec zmusza tych, którzy swoje życie uważają za jedyne i najwyższe, by przypomnieli sobie o swoich granicach. Za pomocą losu lub choroby pokazuje te granice, nakłania nas do zastanowienia się nad praźródłem i tym, co naprawdę trwałe.

 

Wtedy też, nie wywołując w nas strachu, pojawia się w polu naszego widzenia śmierć. Nie patrzymy bowiem na nią, lecz na praźródło, któremu ona służy. Życie i śmierć są wówczas jednym, gdyż w obu jesteśmy w takim samym stopniu w harmonii z tym, co pozostaje.

 

Dlatego życie w obliczu śmierci jest życiem w obliczu rozstania. Jednak rozstanie nie jest stratą, lecz antycypacją nadchodzącej pełni. I warunkiem zaistnienia przyszłości. Moglibyśmy też powiedzieć, że życie prowadzi nas z powrotem do śmierci. Wszystko jest tutaj tym samym.

To rozstanie udaje się wtedy, gdy całość – życie i śmierć, przychodzenie i odchodzenie, przemijanie i trwanie – będzie jak hymn pochwalny.

 

Bert Hellinger , „ODCHODZIMY SPEŁNIENI, o miłości i śmierci”

Tłum. Zenon Mazurczak

Wyd. Czarna Owca 2009 , str. 145 - 146

 


ŻYCIE, CIERPIENIE, ŚMIERć

   

 Poniżej myśli Berta Hellingera wybrane i tłumaczone przez Annę Choińską tłumaczkę B. Hellingera oraz innych niemieckojęzycznych terapeutów hellingerowskich.

 

Życie i cierpienie  należą do siebie, tak jak życie i śmierć. Są nierozłączne. W cierpieniu spotykamy śmierć w tu i teraz. Tak jak rozkwitanie i więdnięcie, tak samo cierpienie składa się na spełnione życie.

            Życie rozwija się powoli w obliczu śmierci, a śmierć, mimo że bez ustanku jest blisko, ustępuje miejsca życiu, gdyż mu służy. Tak samo też jest z cierpieniem. Zagraża nam, pochwyca nas i ustępuje. Pokonujemy je, a co zadziwiające, wyłaniamy się z niego silniejsi do życia. 

Cierpienie powoduje, że stajemy się uważniejsi, ostrożniejsi, dobrotliwi i bardziej ludzcy względem innych. Budzi w nas też szczególną siłę, zarówno fizyczną, jak i duchową.  Przynosi za sobą wiedzę i wglądy. 

Niektórzy trzymają się cierpienia z całych sił. Wtedy staje się ono jak odmowa życia. Jak modlitwa bez własnego działania. Takie cierpienie przeistacza się we wroga życia. Zamiast nieść za sobą dojrzewanie i wzrost,  każe się nam kurczyć i maleć.

Cierpienie w służbie życiu wymaga, abyśmy stawili mu czoła, pokonali je i wzmocnieni zwrócili się ku życiu.

Cierpienie przynosi opamiętanie. Na przykład wtedy kiedy się zagalopowaliśmy, a nasza wola i nasze działania doszły do swojej granicy. Czasami nie pokazuje się nam  natychmiast, ale dopiero wtedy kiedy tak daleko zabrnęliśmy poza te granice, iż jedyne co nam pozostaje, to dać się pokonać.
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
© 2017 Ustawienia Hellingerowskie
Joomla! is Free Software released under the GNU/GPL License.
Opieka: crazyIT - strony internetowe Bydgoszcz