start  
 
Menu główne
start
kalendarium
terapeuci
o ustawieniach
artykuły
inspiracje
do posłuchania
zaprzyjaźnione
forum
Logowanie





 

 
prezenty - Boże Narodzenie

nowy-1.jpgCo chcesz dostać na gwiazdkę – pyta Cię bliska osoba? Czy mam już prezenty dla wszystkich – zastanawiasz się w przedświątecznej bieganinie?

Zimą obdarowujemy się hojnie, tak jakbyśmy chcieli przekonać naturę, że mimo jej uśpienia my tętnimy życiem. Póki dajemy i bierzemy – żyjemy. Może nie przypadkowo angielskie „present” znaczy zarówno ”być obecnym”, jak i ”podarunek”.  Zapraszam w zimowej aurze do chwili zadumy nad dawaniem i braniem.

Bert Hellinger opisał dynamikę obdarowywania i przyjmowania. Gdy coś dostajemy – nawet jeśli jest to bardzo przyjemne – tracimy naszą „niewinność” i niezależność – czujemy się zobowiązani wobec osoby, która nas obdarowała, w pewnym sensie winni wobec niej. Teraz ruch należy do nas – by pozbyć się presji obdarowujemy osobę od której dostaliśmy. W związkach opartych o miłość czy przyjaźń chcemy dać „odrobinę” więcej niż dostaliśmy; wówczas nasz obdarowany znów czuje presję… i tak  kręci się koło życia. Wymieniamy gesty, drobne, codzienne zachowania, niekiedy przedmioty materialne. Uczestnicząc w takim ruchu dawania i brania czujemy się spokojni i szczęśliwi. Im więcej w zrównoważony sposób wymieniamy – tym bardziej jesteśmy usatysfakcjonowani.

Są jednak sytuacje, gdy dynamika brania i dawania jest obciążająca i negatywnie wpływa na relację. Dzieję się tak, gdy jedna osoba daje znacznie więcej niż druga jest w stanie oddać. Sztuka dawania polega także na tym, by umieć znaleźć właściwą miarę dla naszych podarunków. Są osoby z ogromną potrzebą obdarowywania, której trudno sprostać. Iluż partnerów uciekło przed „zalewem” czułych gestów, hojnych prezentów. Uciekli ponieważ nie byli w stanie ich „wyrównać”. Warto pamiętać, że ten kto dużo daje, zwykle również dużo chce otrzymać.  

Zdarza się że hojność służy potwierdzeniu własnego poczucia wysokiej wartości. Jestem dobry, nawet lepszy od innych, gdy dużo daję. „Etatowi darczyńcy” nie mogą pojąć dlaczego niektórzy odsuwają się od nich odmawiając przyjmowania darów. Postrzegają takie zachowanie jako niewdzięczność, a tym samym utwierdzają się w przekonaniu co do swojej wyższej pozycji w hierarchii etycznej.  

Zawsze, gdy dajemy, jesteśmy w pozycji uprzywilejowanej „ja Ci daję, zakładam więc, że Ty czegoś nie masz, a w związku z tym jestem lepszy od Ciebie”. Wymaga odwagi powiedzenie drugiej osobie „jestem Ci równy”, albo co gorsza ”proszę, daj mi coś”.

„Niełatwo jest dawać z taką pokorą, jaką trzeba mieć w sobie, aby przyjmować” powiedziała Simone Weil.

 

Według B. Hellingera ludzie odmawiający uczestnictwa w wymianie dawania i brania, na przykład asceci, abstynenci – to często osoby, które pierwotnie odmówiły brania ze strony rodziców. Uznały, że to, co dali rodzice, jest nie takie jak chcieliby, albo jest tego za mało… Uznanie, że rodzice dali dokładnie tyle ile było właściwe, najwięcej i najlepiej jak mogli, a przede wszystkim dali to co najważniejsze, czyli życie – może otworzyć drogę do włączenia się w nurt dawania i brania, czyli w nurt życia. Póki nie wejdziemy na tą drogę, czujemy pustkę i bezsens.  Gdy na niej jesteśmy – możemy przekazywać innym – na przykład naszym dzieciom, uczniom, to co otrzymaliśmy sami. Między rodzicami i dziećmi nie dochodzi do wyrównania. Zawsze rodzice dają więcej, a zadaniem dzieci jest to przyjąć i przekazywać dalej do przodu.

 

Życzę wszystkim świątecznej i codziennej radości w obdarowywaniu i przyjmowaniu,

Agnieszka Gąsierkiewicz

grudzień 2007

 

 

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
© 2012 Ustawienia Hellingerowskie
Joomla! is Free Software released under the GNU/GPL License.
Opieka: crazyIT - strony internetowe Bydgoszcz