arrow arrow PREZENTY - Boże Narodzenie 2007  
 
Menu główne
Do posłuchania
Logowanie

 

 
PREZENTY - Boże Narodzenie 2007 PDF Drukuj Email

PREZENTY

Co chcesz dostać na gwiazdkę – pyta Cię bliska osoba? Czy mam już prezenty dla wszystkich – zastanawiasz się w przedświątecznej bieganinie?

Zimą obdarowujemy się hojnie, tak jakbyśmy chcieli przekonać naturę, że mimo jej uśpienia my tętnimy życiem. Póki dajemy i bierzemy – żyjemy. Może nie przypadkowo angielskie „present” znaczy zarówno ”być obecnym”, jak i ”podarunek”.  Zapraszam w zimowej aurze do chwili zadumy nad dawaniem i braniem.

Bert Hellinger wnikliwie opisał dynamikę obdarowywania i przyjmowania. Gdy coś dostajemy – nawet jeśli jest to bardzo przyjemne – tracimy naszą „niewinność” i niezależność – czujemy się zobowiązani osobie, która nas obdarowała, w pewnym sensie winni wobec niej. Teraz ruch należy do nas – by pozbyć się presji musimy dać coś naszemu darczyńcy. W związkach opartych o miłość czy przyjaźń chcemy dać „odrobinę” więcej niż dostaliśmy; wówczas nasz obdarowany znów czuje presję… i tak  kręci się koło życia. Czujemy się wówczas spokojni i szczęśliwi. Im więcej w taki zrównoważony sposób wymieniamy – tym bardziej jesteśmy usatysfakcjonowani.

Natomiast, gdy różnica pomiędzy naszymi  prezentami znacznie przekracza ową przyjemną „odrobinę” – wówczas czujemy się nieswojo, takiego ogromnego podarunku nie możemy udźwignąć i często mamy chęć zerwania relacji z naszym nazbyt hojnym darczyńcą. Niektórzy darczyńcy nie mogą pojąć takiej „niewdzięczności” … i utwierdzają się tym samym w przekonaniu, często dla siebie wyjściowym, że oni są w „Ci lepsi”. Są wśród nich zawodowi „pomagacze”, są też tacy, którzy nie odważą się zjawić gdziekolwiek bez prezentu. Bo trzeba mieć odwagę, by powiedzieć komuś „jestem Ci równy”, albo co gorsza ”proszę, daj mi coś”. Zawsze, gdy dajemy, jesteśmy w pozycji uprzywilejowanej „ja Ci daję, zakładam, że Ty czegoś nie masz, więc poniekąd jestem lepszy od Ciebie”. „Niełatwo jest dawać z taką pokorą, jaką trzeba mieć w sobie, aby przyjmować” powiedziała Simone Weil.

 

Według B. Hellingera ludzie odmawiający uczestnictwa w wymianie dawania i brania, na przykład asceci, abstynenci – to często osoby, które pierwotnie odmówiły brania ze strony rodziców. Uznały, że to, co dali rodzice, jest nie takie jak chcieliby, albo jest tego za mało… Uznanie, że rodzice dali dokładnie tyle ile było właściwe, najwięcej i najlepiej jak mogli, a przede wszystkim dali to co najważniejsze, czyli życie – otóż uznanie  tego faktu może otworzyć drogę do włączenia się w nurt dawania i brania, czyli w nurt życia. Póki nie wejdziemy na tą drogę, czujemy pustkę i bezsens.  Gdy na nią wkroczymy – możemy przekazywać innym – na przykład naszym dzieciom, uczniom, to co dostaliśmy sami. Między rodzicami i dziećmi nie dochodzi do wyrównania. Zawsze rodzice dają więcej, a zadaniem dzieci jest to przyjąć i przekazywać dalej do przodu.

 

Życzę wszystkim świątecznej i codziennej radości w obdarowywaniu i przyjmowaniu,

Agnieszka Gąsierkiewicz

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
© 2008 Ustawienia Hellingerowskie
Joomla! is Free Software released under the GNU/GPL License.