|
Pewien cz³owiek wyrusza w drogê. Patrzy przed siebie i widzi w oddali dom, który nale¿y do niego. Wêdruje w jego kierunku, dociera na miejsce, otwiera drzwi i wchodzi do ¶rodka. A tam wszystko przygotowane na ¶wiêto. Na to ¶wiêto przychodz± wszyscy, którzy byli wa¿ni w jego ¿yciu. Ka¿dy, kto przychodzi, przynosi co¶, zostaje trochê – i odchodzi. Tak jak przychodz± my¶li, co¶ przynosz±, zostaj± trochê – i odchodz±. I tak jak przychodz± pragnienia lub cierpienia. Przynosz± co¶, zostaj± trochê – i odchodz±. I tak jak przychodzi równie¿ ¿ycie, co¶ nam przynosi, zostaje trochê – i odchodzi. Tak wiêc przychodz± na ¶wiêto, ka¿dy ze szczególnym darem, za który zap³aci³ ju¿ pe³n± cenê w taki czy inny sposób: matka – ojciec – rodzeñstwo – jeden dziadek – jedna babcia – drugi dziadek – druga babcia – wujkowie i ciotki. Wszyscy, którzy zrobili dla ciebie miejsce – wszyscy, którzy ciebie pielêgnowali – s±siedzi – przyjaciele – nauczyciele – partnerzy – dzieci. Wszyscy, którzy byli wa¿ni w twoim ¿yciu i którzy nadal s± wa¿ni. Po ¶wiêcie cz³owiek czuje siê bogato obdarzony i tylko ci s± z nim jeszcze, dla których jest w³a¶ciwe, ¿eby pozostali jaki¶ czas. Podchodzi do okna, widzi inny dom, wie, ¿e pewnego dnia tam te¿ bêdzie ¶wiêto i ¿e pójdzie tam, zaniesie co¶, zostanie trochê – i odejdzie. Równie¿ my byli¶my tu na ¶wiêcie, co¶ przynie¶li¶my i co¶ wziêli¶my, zostali¶my trochê - i odchodzimy. Bert Hellinger fragment z ksi±¿ki "Sumienie mia³ czyste... wyk³ady i opowie¶ci" t³um. Zenon Mazurczak Wydawnictwo Jacek Santorski & Co, Biblioteka Hellingerowska
|