Pierwszy
docierając do nas głos, słyszany z przestrzeni doświadczanej jeszcze przed
narodzinami, pierwszy dotyk, pierwszy zapach i tak bardzo ważne pierwsze
spojrzenie.
Potem zwykle pierwsze
samodzielnie wypowiedziane słowo – MAMA.
I historia, która towarzyszy nam
do końca życia, relacja, która nigdy się nie kończy i od której tyle w naszym
życiu zależy. Jest w każdej komórce naszego ciała… czy to nie zadziwiające,
gdy uświadomimy sobie, że każdy najmniejszy element naszego ciała powstał pierwotnie
z komórki naszej mamy i naszego taty, nawet jeśli komórki zdążyły się w naszym ciele
wymienić – to w swoim DNA mają nadal pamięć o naszych rodzicach.… rodzice towarzyszą
nam nieustannie. Są obecni w ciele, ale czy są obecni w sercach?
Czy matka musi
mieć miejsce w naszym sercu? Co się dzieje, gdy go nie ma?
Czy może mieć za dużo miejsca,
tak, że nie starczy już dla kogoś innego?
Patrząc na etymologię słowa pojednanie dostrzegamy, że mówi
ono o „stawaniu się jednym” czyli o łączeniu tego, co było rozdzielone.
Grudzień w naturalny sposób prowadzi nas w kerunku pojednań. Być może chłód na zewnątrz sprawiał, że od stuleci ludzie po ekspansywnych ciepłych
miesiącach teraz gromadzili się wspólnie, siadywali przy stole i mieli czas na
refleksję… nadszedł czas by się pogodzić. Rytuał wieczerzy wigilijnej pomagał
wyciągać rękę do tego, z kim było się skłóconym, puste miejsce przy wigilijnym
stole zapraszało nieznanego gościa jakbyśmy mówili ”choć się nie znamy, możesz być jednym z nas”. Jesteśmy jednym z wrogiem, jesteśmy jednym z obcym, stajemy się równi...
czas na pojednanie.
Wokół nas misie i serduszka, stoliki w restauracjach
zajęte przez zapatrzone w siebie pary, ktoś przemyka ulicami z różą, inny
zagląda z niepokojem do skrzynki pocztowej; „czy jestem dla kogoś atrakcyjny”? Atmosfera
wokół słowa miłość zagęszcza się w
oczekiwaniach, wymaganiach, drżeniach radości i smutkach zawodu…
Koncepcja Berta Hellingera jest osnuta wokół miłości.
Tej podstawowej, a zarazem potężnej z której powstaje życie, czyli miłości
pomiędzy kobietą i mężczyzną. Miłości w rodzinie. Wreszcie wokół miłości
obejmującej szeroki widnokrąg, którą Bert Hellinger nazwał miłością ducha.
Warto posłuchać, przyglądnąć się tym ujęciom miłości.
Przesilenie wiosenno-letnie od wieków podgrzewało
krew ku miłości. Noc kupalna rozpalona do czerwoności ogniskami,
rozbrzmiewająca muzyką, pełna śpiewu, pisku umykających panien, zabaw do rana,
spojrzeń nawzajem namiętnych, ale i pełnych niepokoju, gdzie tym razem popłynie
wianek… Czerwiec pełen miłości.