Każda epoka ma swój koloryt emocjonalny. W średniowieczu trudno było o okolicę wolną od opętanych przez złe duchy, pod koniec XIX wieku plon kosiła histeria i do mody należało wyginać się do tyłu w łuk lub omdlewać. Dziś mamy czasy dojmującej samotności. Żyjemy w świecie "singli", samotnych staruszków, o których zapomniała rodzina, samotnych małżonków żyjących niby razem, a jednak osobno. Staliśmy się jak drzewa bez korzeni.