start arrow forum  
 
Menu główne
start
kalendarium
terapeuci
o ustawieniach
artykuły
inspiracje
do posłuchania
zaprzyjaźnione
forum
Logowanie





 

 

Forum Salonu Hellingerowskiego

 
«« start « poprz. 1 2 nast. » koniec »»
MikaZ
Fresh Boarder
 
O:ustawienia-jakie niebezpieczenstwa? - 2009/10/25 05:28
Witam wszystkich

Wprawdzie aktywnosc ostatnia na tym forum to rok 2008 ale sprobuje sie wypowiedziec na temat powyzszy

Jestem z tzw. syndromu DDA czyli Doroslych Dzieci Alkoholikow.
Pojechalam na ustawienia do kogos kogo nazwiska nie bede wymieniac.
Pojechalam z konkretnym problemem, nie radzac sobie z relacja z mezyczyznami i wybierajac zawsze alkoholikow.

Osoba, kta poprowadzila ustawienie dla mnie rozpoczela proces i go nie zamknela, zostawila mnie w stanie, ktory mozna nazwac totalnie bezbronnym, nie poprowadzila terapii swiadomie, zrobila jedna sesje i taka rozgrzebana wypuscila mnie w swiat. Slabo dosc to przerobilam. Depresja, otwarcie na wszystko lacznie z rzeczami, ktore rania.

Zostawmy kompetencje tej osoby - zostaje pytanie, czy ktos kto prowadzi ustawienia ma papiery terapeuty?
Ta osoba zachowala sie jakby ich nie miala - nie zaczyna sie tak procesu.

Jedno co mnie wkurza w ustawieniach to ten cholerny fatalizm. On zamyka na dzialanie a nie otwiera.
Halo, obudzcie sie, system rodziny to rowniez Wy, macie moc sprawcza w nim. Nie wierzcie w to, ze to system Wami rzadzi bo z taka wiara bedziecie bezbronni.

I jeszcze jedno. Teraz to wiem - w srodowisku terapeutow metoda Hellingera uznawana jest za kontrowersyjna, Hellinger tym swoim kretynskim fatalizmem dorpowadzil do samobojstwa kilka osob. To nie jest dobra rekomendacja.

Pozdrawiam
Mika
Administrator wyłączył możliwość wysyłania postów przez anonimowych użytkowników.

avatar agnieszka
Admin
 
O:ustawienia-jakie niebezpieczenstwa? - 2010/01/26 06:56
Ruch faktycznie na forum wątły… wprost proporcjonalnie do zainteresowania samymi ustawieniami, bo to jak obserwuję znacznie wzrasta. Może energia mówienia przeradza się bardziej w energię doświadczania… Żeby całkiem nie zamilknąć – odpowiem w kilku słowach w kwestiach dotyczących metody hellingerowskiej. Doświadczeń osobistych, tak jak gustów się nie komentuje… szczególnie, gdy nie byłam ich współuczestnikiem.
Po raz kolejny pojawia się w tle pytanie „czy ustawienia są psychoterapią”. Wprost to pytanie nie pada, ale Mika zadaje pytania o kompetencje psychoterapeuty, porównuje ustawienia ze znanym sobie pewnie z innych doświadczeń procesem psychoterapeutycznym. Oczywista – odpowiedź będzie zależna od tego jak zdefiniujemy psychoterapię. Nie będę się wdawać w rozważania, wypowiem swoje zdanie osobiste. Ustawienia mogą być psychoterapią, ale nie muszą. Są klienci, korzystający z tej formy terapii w dłuższym zakresie czasowym, niektórzy łączą ustawienia dokonywane na warsztatach z pracą indywidualną opartą o metodę Hellingera. Wśród moich klientów są osoby dla których ustawienia są metodą psychoterapeutyczną; osoby te są w określonym procesie terapeutycznym, często umawiają się na kilka w miarę regularnych spotkań indywidualnych. Zawsze jednak decyzja o kolejnym spotkaniu pozostaje w rękach klienta. Ja osobiście pracując tą metodą w wyjątkowych sytuacjach umawiam się z góry na kilka spotkań. Najczęściej w terapii uruchamiamy jakiś proces rozwojowy i klient obserwując siebie podejmuje decyzję o potrzebie kolejnego spotkania. Tak więc klient ma możliwość kontaktu z terapeutą, ale nie zawieramy klasycznego kontraktu psychoterapeutycznego. Natomiast najczęściej spotkanie w ramach metody hellingerowskiej (zarówno grupowe jak i indywidualne) ma charakter istotnego kroku w rozwoju, jest wydarzeniem jednorazowym, często klienci wracają po pewnym czasie z jakimś innym tematem lub z kontynuacją wcześniej rozpoczętego ale już na innym poziomie. Tak więc dla mnie ustawienia są metodą samorozwojową, kojarzą mi się - że pozwolę sobie na metaforę - z powiewem wiatru w skrzydła, z wprowadzeniem ruchu w to co zastane, z dostrzeżeniem tego, co nie było widoczne. Tylko tyle i aż tyle.
Temat odpowiedzialności terapeuty za to co jest dostrzeżone i za reakcje klienta – zostawiam póki co na boku, to sprawa równie istotna co złożona, teraz nie chcę się wgłębiać, zrobię to w innym miejscu.
Mika postawiła zarzut o „fatalizm ustawień” i tezę, że w ramach ujęcia hellingerowskiego „system nami rządzi”. Dla mnie to pytanie ma charakter bardziej egzystencjalny niż dotyczący samych ustawień. Jest podobne do pytania o wolną wolę. Według mnie nie istnieje tu alternatywa (rządzi system lub ja) tylko koniunkcja ( zarówno jedno jak i drugie). Oczywiście - ja podejmuję moje wybory, ja ponoszę za nie odpowiedzialność. Niemniej mam pewne uwarunkowania, niekiedy moje ruchy zanurzone są wyraźnie w czymś ode mnie większym i wtedy może być ciężko. Ustawienia pozwalają to rozpoznać. Po to, by właśnie żyć swoim losem, a nie losem na przykład innego członka rodziny. Jednocześnie dają dobrą wewnętrzną łączność z korzeniami rodzinnymi, tak by żyć „tak jak nasi przodkowie, ale na swój sposób…” Wtedy nie trzeba z niczym walczyć, czuć się bezbronnym lub „bronnym”. Po prostu żyje się.
pozdrawiam serdecznie, Agnieszka
Administrator wyłączył możliwość wysyłania postów przez anonimowych użytkowników.

Otwarty na prawdę
Fresh Boarder
 
O:ustawienia-jakie niebezpieczenstwa? - 2011/06/28 22:50
Pierwszym niebezpieczeństwem jest utrata kasy i to nie małej.
Nie przekłada się to na jakość usługi. Bo zrobił się z tego biznes i to nie mały. Czyli im więcej nie znaczy lepiej.
Coraz więcej ludzi to robi mająć tylko wiedzę książkową i 0 wyczucia i odczuwania.
Radzę unikać osób wywodzących się z psychiatrii i psychologi, zwłaszcza osób tam nauczających.
Sptkałem się z totalnym odrzuceniem tego co pozanaukowe, konkretnie wyśmiane zostało słowo FATUM rzycone przez uczestniczkę ustawień (Wrocław ). Ludzie będący na ustawieniach pierwszy raz nie są obiektywni w swoim uznaniu tego. Ustawienia są wykonywane przez wielu także tych znanych bardzo płytko i jednostronnie, tylko jeden wątek. Prowadzący nie wchodzą w system rodzinny, a przyczyna problemu może leżeć nawet i w dziesiątym pokoleniu wstecz Prowadzący nie mający czucia, widzenia działają po omacku. Nie czując energii można w coś wdepnąć, a konkretnie może jakaś energia owładnąć osobą ustawianą. Sporadycznie ale bywa więc szukajcie kogoś kto pracuje z energiami. Są prowadzący którzy nie przeprowadzają ustawienia do końca, nie dają temu czasu, bo czas to kasa. Więc czytajcie opinie i je piszcie. Szczególnie o tych co są nie profesjonalni.
Administrator wyłączył możliwość wysyłania postów przez anonimowych użytkowników.

avatar agnieszka
Admin
 
O:ustawienia-jakie niebezpieczenstwa? - 2011/06/30 03:00
Powstaje pytanie – kto jest profesjonalistą w zakresie wykonywania ustawień?
„Otwarty na prawdę” pisze, że radzi unikać „osób wywodzących się z psychiatrii i psychologii” oraz poleca - „szukajcie kogoś kto pracuje z energiami”. Moja pierwsza myśl mówi – to ogromne uproszczenie. Co ja myślę na ten temat z perspektywy mojego doświadczenia?
Ustawienia są dziedziną „na granicy” kilku paradygmatów. Wywodzą się z pewnych obszarów psychologii – widać tu elementy wielu szkół psychoterapii (nie miejsce by je wymieniać), jednak poprzez korzystanie z tzw. pola informacyjnego oraz uznanie przez Berta Hellingera (szczególnie widoczne w ostatnim okresie jego pracy) decydującego uwarunkowania człowieka od Siły wyższej (nazwanej przez Hellingera Ruchem Ducha) ustawienia nie mieszczą się w paradygmacie psychologii. Gdzie mają swoje miejsce?
Na pewno ustawień nie można zredukować do tzw. „pracy z energiami” – cokolwiek pod tym pojęciem rozumiemy (metody wywodzące się z bioterapii czy innych nurtów ezoteryki). Doświadczenie w wyczuwaniu energetyki człowieka i w ogóle świata, rozwinięta intuicyjność, przejście treningu jaki właściwy jest jasnowidzom (istnieją poza „objawieniem odgórnym” precyzyjnie metodologicznie opracowane w tym kierunku metody ) są niewątpliwie ważnym elementem pracy ustawieniowej. Jestem natomiast głęboko przekonana, że same w sobie te „energetyczne” umiejętności nie są wystarczające.
Dziedzina tzw. „pracy z energiami” jest dosyć szczególna, przyciąga też szczególne osoby. Choć sama jestem wyjściowo „klasycznym” psychologiem, mam też okazję (niekiedy zaszczyt, niekiedy ból i wstyd) być blisko środowiska „energetycznego”. Znam w nim wiele osób oddanych tym tematom sercem i umysłem, przy tym po prostu „dobrych ludzi”, mających szacunek do innych. Znam też wielu głoszących hasła o „energii miłości” , a przy tym tak owładniętych omnipotencją, nie mających (również na poziomie psychologicznym) wglądu w swoje motywy, a może po prostu wyrafinowanych … w każdym razie istnieje wielu „mistrzów”, do których nie wysłałabym najgorszego wroga… Podsumowując – ja osobiście nie uważam, że „praca z energiami” jest gwarantem czegokolwiek. Podobnie jak gwarantem jakości w ustawieniach nie jest też dyplom psychologa (choć niewątpliwą zaletą psychologów, tych z linii psychoterapeutycznej jest pewna pokora wyrażająca się w korzystaniu z superwizjii). Potrzebne jest to COŚ więcej. Co to jest?
Wydaje mi się, że oprócz wiedzy na temat całej myśli Berta Hellingera, przejścia własnej, gruntownej terapii w tej linii, doświadczenia w pracy z ludźmi, intuicyjności - najistotniejszy jest stosunek do świata, który zmieściłabym w słowie SZACUNEK. Bert Hellinger wiele uwagi poświęca właściwej postawie terapeutycznej, można również w wydanych na naszym rynku pozycjach sporo na ten temat poczytać.
I to co pisze Hellinger jest dla mnie istotnym wyznacznikiem „jak być właściwym terapeutą ustawieniowym”.
Poza tym nic tak dobrze nam nie podpowie, kto jest dla nas właściwy, jak własne wyczucie. Zwykle można uczestniczyć w warsztatach jako „aktywny obserwator” – popatrzeć, poczuć, nabrać lub nie zaufania…
pozdrawiam Aga
Administrator wyłączył możliwość wysyłania postów przez anonimowych użytkowników.

«« start « poprz. 1 2 nast. » koniec »»
© 2012 Ustawienia Hellingerowskie
Joomla! is Free Software released under the GNU/GPL License.
Opieka: crazyIT - strony internetowe Bydgoszcz