|
|
skuteczność ustawień - 2007/04/14 02:53
Witam Wszystkich Potencjalnych Gości, Ciekawa jestem wszelakich waszych refleksji na temat ustawień. Ważne jest dla mnie pytanie o skuteczność ustawień. Założenia całej idei ustawień są według mnie w dużej mierze mistyczo- ezoteryczne i na aktualnym poziomie wiedzy nijak mają się do podejścia zwanego naukowym. Niewiele tu zmienia odwoływanie się o pojęcia pola morfogenetycznego. Więc z punktu widzenia konwencjonalnej nauki (czy klasycznej psychoterapii - choć moim zdaniem ta nauką raczej nie jest...) miarą sensowności ustawień może być jedynie ich skuteczność. Sam B. Hellinger nie poleca badania efektów oddziaływania ustawień twierdząc, że ingeruje to w proces oddziaływania ustawienia. Ja osobiście mam doświadczenie znaczącej zmiany dotyczącej konkretnego zachowania u mojej córki. Ciekawa jestem waszych doświadczeń i refleksji. Czy u was ustawienia działają? W jaki sposób? pozdrawiam, Aga
Administrator wyłączył możliwość wysyłania postów przez anonimowych użytkowników.
|
|
|
O:skuteczność ustawień - 2007/04/25 02:34
Moje doświadczenia z ustawieniami pokazują, iż one faktycznie działają. Często bardzo głęboko. Idąc na ustawienie mamy z reguły zamiar rozwiązania konkretnego, jasno określonego problemu. Ustawienie odsłania często bardzo szeroką perspektywę i tym samym rozwiązaniu ulega nie tylko problem z którym przyszliśmy ale także wiele innych spraw, zyskujemy głębszą świadomość samego siebie. Tak jak napisała Agnieszka Trudno z "naukową" pewnością stwierdzić w jaki sposób ustawienia działają - zresztą sam Hellinger jak i inni nauczyciele sugerują postawę otwartości wobec tego co się na ustawieniu dzieje. To nie klient ani terapeuta pracują - praca dzieje się sama wszyscy są poddani nieznanemu "ruchowi duszy". Brzmi to może dziwnie ale takie jest moje doświadczenie. Próba instrumentalnego traktowania całego procesu kończy się zazwyczaj tym, iż terapeuta kończy pracę. Cóż - piękno ale i kontrowersyjność tej metody polega właśnie na owym oddaniu się z pokorą czemuś większemu, zawierzeniu i pozwoleniu na prowadzenie. Ciekawe, że te kontrowersje są znacznie większe u ludzi "zachodu" niż np w Azji gdzie tradycja oddania(bhakti) jest bardzo długa. Dodam jeszcze, że by odczuć na własnej skórze działanie ustawienia nie trzeba od razu brać udziału w warsztacie. Wystarczy przeprowadzić sobie jedną z bardzo wielu krótkich medytacji których mnóstwo podaje w swoich książkach Bert Hellinger. Są na prawdę bardzo potężne i mimo wielkiej prostoty wywołują niesamowite skutki. Może by tu na forum stworzyć osobny wątek z medytacjami właśnie?
pozdrawiam i gratuluję pomysłu strony Wojtek
Administrator wyłączył możliwość wysyłania postów przez anonimowych użytkowników.
|
|
agnieszka
Admin |
|
|
|
O:skuteczność ustawień - 2007/04/25 05:01
Wojtku, pomysł z umieszczeniem na stronie medytacji kiełkuje również we mnie; zarówno samych tekstów, jak i nagrań dźwiękowych do ściągnięcia ze strony. Prawdopodobnie będą też umieszczane fragmenty książek, przynajmniej tych wydanych przez SURSUM. Zależy mi na tym by ta strona żyła . pozdrawiam serdecznie, Agnieszka
Administrator wyłączył możliwość wysyłania postów przez anonimowych użytkowników.
|
|
|
O:skuteczność ustawień - 2007/06/24 20:35
mam kilka pytan, jesli ktos odpowie, dziekuje z gory -chcialabym sie dowiedziec co myslicie na temat krytycznych zdan pod adresem "ustawien"(http://forumhumanitas.ipbhost.com/index.php?showtopic=357) - i jesli chodzi o skutki, czy przechodzac ustawienia, jest tak, ze dowiadujecie sie czegos i dalszy ciag (rozwiazanie problemu) zalezy takze od waszego konkretnego dzialania? czy to "czym" pomagaja ustawienia jest poprostu swiadomosc problemow? DZiekuje za ewentualne odpowiedzi , pozdrawiam
Edytowany przez: doris, w: 2007/06/24 20:37
Administrator wyłączył możliwość wysyłania postów przez anonimowych użytkowników.
|
|
agnieszka
Admin |
|
|
|
O:skuteczność ustawień - 2007/06/26 23:57
Odpowiadam na Twój post, choć bardzo też jestem ciekawa innych opinii. Kiedyś przeczytałam posty dotyczące Hellingera na forum, o którym piszesz, teraz weszłam jeszcze, żeby zobaczyć czy coś się zmieniło. W zamieszczonej tam krytyce (to delikatne słowo) Hellingera - pisanej zresztą głównie przez jedną osobę - jest warstwa emocjonalna i merytoryczna. Widać, że ta pierwsza dość nabrzmiała, druga raczej uboga w treść, obfita w słowa; kręci się wokół tego samego motywu. Po rozmiarze postów i zaangażowaniu osoby je piszącej można wnioskować, że emocji wobec Hellingera ma mnóstwo, sympatia wśród nich nie gości. Dlaczego tak jest? Czy doznała jakiejś osobistej urazy na ustawieniach? Raczej na to nie wygląda, bo po pisanych słowach na moje wyczucie raczej nie uczestniczyła w ustawieniach, tyko ustosunkowuje się do nich teoretycznie. Może taką ma misje życiową, żeby tępić to, co w jej poczuciu podejrzane? W warstwie merytorycznej krytyka dotyczy tego, co u Hellingera faktycznie najbardziej kontrowersyjne, czyli jego autorytaryzmu oraz problemu dobra i zła. Hellinger w swoich przemyśleniach i działaniach zdecydowanie wyszedł poza ogólnie przyjętą, zdroworozsądkową etykę. Jego propozycje, by uszanować Hitlera, lub w podobny sposób z szacunkiem podejść do ojca, który współżył seksualnie z córka... na cóż, w większości z nas automatycznie otwiera się nóż w kieszeni. W moim poczuciu na tym polega wielkość Hellingera, że staje ponad tą powszechna optyką i patrzy na jednostki, jako na części większej całości. Każdy z nas jest uwikłany w jakiś przerastający nas ruch, któremu się podajemy; ruch naszej rodziny, narodu, dziejów... I w tym ruchu dokonujemy różnych działań; potem te nasze działania są oceniane pozytywnie lub negatywnie, zależnie od systemu, który oceny dokonuje (Hitler też był obiektem bardzo szczerych uwielbień). Hellinger staje ponad owymi systemami (pytanie na ile jest to możliwe pozostaje otwarte...). Takie podejście bynajmniej nie odbiera odpowiedzialności jednostce za jej czyny, wręcz przeciwne. Pozwala jednak spojrzeć na los ludzi, niezależnie od ich czynów, z szacunkiem. To trudna perspektywa, szczególnie dla osób, które silnie identyfikują się z jakimś systemem (niezależnie cz to radio Maryja, szkoła psychoterapeutyczna, partia polityczna...). Pozostaje jeszcze kwesta autorytaryzmu Hellingera. Gdy się go słucha faktycznie, szczególnie w pierwszym odbiorze, wgląda, jakby mówił "z ambony". Wypowiada swoje zdanie i nie wygląda na specjalnie chętnego do dyskusji. Zadając mu pytanie, trzeba się mocno napocić, bo jest mistrzem w wyłapywaniu wszelakich gier międzyludzkich i "odsłanianiu masek". Daleki jest od np. konstrukcjonistów społecznych, dla których rzeczywistość tworzy się podczas rozmowy. Dla Hellingera - w moim odczuciu - rzeczywistość tworzy to, co on obserwuje, wnioski z tego wyciąga sam i dzieli się nimi, a nie ustala je w trakcie dyskusji... Niektórzy uważają, że jest bezwzględny, brutalny,wręcz niebezpieczny. Uważa tak wielu psychoterapeutów, zarówno pracujących "na relacji terapeutycznej", jak i tych z nurtów systemowo-rodzinnych (z tymi Hellinger był kiedyś kojarzony), szukających w terapii pozycji neutralnej. Metodyka Hellingera jest równie kontrowersyjna jak jego przekonania. Pracuje na bardzo głębokim kontakcie z klientem, a jednocześnie nie wchodzi w dłuższą relację z klientem. Wygląda na bezwzględnego, z drugiej strony ma wobec ludzi szacunek jak mało kto... Rozmawiałam z ludźmi, którzy odbywali terapię u Hellingera i dla postronnego, "przeciętnego statystycznie" obserwatora mogli wyjść z poczuciem, że im "dowalono", odebrano nadzieję itp. Po fakcie dochodzili do refleksji, że było to dla nich uzdrawiające i dobre doświadczenie, często jedno z ważniejszych w życiu (i chyba nie było to z powodu potencjalnego zaspokojenia potrzeb masochistycznych...). Hellinger działa często według zasady "co cię nie zabije, to cię wzmocni". Widziałam przypadek dziewczyny, która najwyraźniej weszła na warsztatach Hellingera w psychozę. Teraz tego wątku nie chcę rozwijać, ale to też istotna sprawa.
A co do pytania, co w ustawieniach działa... świadomość problemu, czy coś innego. Myślę, że działanie jest wielopoziomowe; jak cebula. W warstwie powierzchniowej działa na pewno świadomość, nowy obraz np rodziny i relacji, jaki mamy. Jest też głębsza warstwa wynikająca z działania tego, co jak zwał tak zwał - jest polem informacyjnym, kroniką Akashy, astralem, czy jeszcze inaczej - informacja, która pojawia się nie wiedzieć czemu w ustawieniu, równie nie wiedzieć czemu wraca "gdzieś tam". I potem nagle po ustawieniu odzywa się ktoś, kto wiele lat się nie kontaktował i zachodzą rozmaite zmiany, na które bezpośrednio nie może wpływać li tylko nasza świadomość. Dlatego według mnie nie jest to metoda psychologiczna (przynajmniej myślę o psychologii w jej aktualnej akademickiej postaci). Bardziej duchowa... Wiele tu pytań, na które według mnie nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Tych, którzy ją maja, niezależnie od orientacji, nieco się obawiam. Choć być może ta jasność odpowiedzi pojawia się na bardzo rozmaitych poziomach rozwoju; charakteryzuje ludzi rzekłabym prymitywnych, ale i być może tych, którzy tyle doświadczyli, że "wiedzą". Czy takim jest Hellinger? pozdrawiam wszystkich, Aga
Administrator wyłączył możliwość wysyłania postów przez anonimowych użytkowników.
|
|
|
O:skuteczność ustawień - 2007/06/27 04:12
Dziekuje za odpowiedz. Z ta emocjonalna reakcja danej osoby (w podanym linku) tez bym sie zgodzila. Szukajac po internecie znalazlam inny (http://forum.wiara.pl/viewtopic.php?p=250285&sid=89c7011bb19ae16ee87500982e9846bf), sa to z kolei opinie srodowiska koscielnego i psychologicznego rowniez. Mam jeszcze inne pytanie. Czy fakt odejscia B.Helingera jest gdzies jakos szerzej przez niego komentowany? Spotkalam sie tylko z odpowidzia "Rozwinalem sie". Roznie mozna odczytac zczegolnie, ze wyrwane z kontekstu. dziekuje za odpowiedz Pozdrawiam
Administrator wyłączył możliwość wysyłania postów przez anonimowych użytkowników.
|
|